Franciszek  Hodur

 

Twórca i organizator Kościoła dla Polaków

  

Biskup Franciszek Hodur
organizator PNKK
w Ameryce, Kanadzie i Polsce

 

 

 "Hasłom Kościoła Narodowego, nie tylko z ducha, ale także z nazwy, przyświecały twórcom myśli o nim w XVI i XVII wieku. Uświadomiony religijnie i odrodzony Polak nie może się zgodzić, aby mu wydarto nazwę Polskiego Narodowego Kościoła... Idąc za głosem Boga, zgodnie z zesłaniem Ducha św., za marzeniami największych polskich myślicieli w przeszłości oraz wieszczów narodowych, polski lud zorganizował właśnie Kościół „Narodowy", wierzy w niego i potrzebuje go jak codziennego chleba... Dla jego istnienia Polacy cierpieli obelgi i gwałty, a niekiedy ponosili nawet śmierć męczeńską... Cóż by na to po wiedzieli w Polsce ci wyznawcy, którzy dla tego Kościoła cierpieli katusze, byli bici i włóczeni po sądach?... W tej nazwie zawarty jest program narodowego i religijnego odrodzenia... Inne Kościoły walczyły o prawo istnienia dziesiątki lat, a jednak nie wyrzekły się swych haseł, swej nauki i swojej nazwy. Czyżby więc my, jako organizatorzy czysto polskiego Kościoła, opartego o odwieczne zasady Ewangelii, mielibyśmy się wyprzeć imienia „Narodowy", choć z duszy narodu pochodzi, dla szczęścia i zbawienia narodu jest przeznaczony?... Marzyłem ustawicznie o tym i modliłem się o to, aby gdy Polska powstanie z grobu, wyzwolona ofiarną krwią najlepszych swych synów, z otwartymi rękoma przyjęła Narodowy Kościół, dorobek polskiego ducha, polskiego serca i polskiego objawienia... Dlatego, aby Kościół ten spełniał swe zadania, w duchu i treści musi pozostać chrześcijańskim i katolickim, a w posłannictwie swym Polskim i Narodowym".

 

"Prawo istnienia", Warszawa 1967 r. ( F. Hodur-Pisma T. II)

 

 

 Idea Polskiego Kościoła Narodowego nie jest bynajmniej nową w dziejach naszego państwa, gdyż korzeniami swymi sięga nawet XV i XVI wieku, kiedy to znakomici teolodzy oraz sekundujący im wybitni myśliciele i mężowie stanu poważnie nosili się z zamiarem uniezależnienia się od wpływów wszechpotężnego papiestwa.
    Jeden z nich - Jan Ostroróg, magnat polski wykształcony za granicą w Erfurcie i Bolonii, doktor prawa kanonicznego i prawa rzymskiego, tamże właśnie zetknął się z prądami Odrodzenia. On to nie mógł się pogodzić z hegemonią kleru rzymskokatolickiego, żądającego ślepego posłuszeństwa wobec władców stolicy nad Tybrem. Propagował zatem ideały człowieka wolnego, szukającego prawdy w nieskrępowanych dociekaniach naukowych. 
   Jako szczery patriota, bez reszty oddany sprawom swego państwa i narodu, usiłował w pismach swych przeciwstawić się szkodliwej zależności Polski od papiestwa, które w miejsce spraw religijnych i duchowych, bardziej zainteresowane było budowaniem swej władzy na ziemi. M.in. postulował przeprowadzenie ścisłej linii demarkacyjnej między sprawami religii a sprawami politycznymi. 
   Za panowania Zygmunta Starego przenikać zaczęły do Polski prądy reformacyjne, zmierzające do odrodzenia Kościoła i powrotu do ewangelicznej prostoty. Wszakże największy rozkwit dążeń do uniezależnienia się od hegemonii papiestwa nastąpił za Zygmunta Augusta w połowie XVI wieku. Za stworzeniem niezależnego od Rzymu Polskiego Kościoła opowiadali się wówczas znakomici myśliciele, a nawet całe rody magnackie. Najwybitniejszym niewątpliwie rzecznikiem Narodowego Kościoła w Polsce był Andrzej Frycz Modrzewski, również wykształcony na Zachodzie. On to często zabierał głos w sprawach publicznych kraju i wykazywał dużo troski obywatelskiej o poziom moralny społeczeństwa i krzewienie ducha sprawiedliwości. W pismach swych wykazywał oczywiste upośledzenie chłopów i mieszczan, a w sprawach religijnych - żyjąc niejako z Biblią w ręku - domagał się wręcz stworzenia Kościoła Narodowego. 
   W dziele swym  „O Kościele"  Modrzewski pisał:  „Dziś mamy pasterzy, umiejących bardzo dobrze strzyc i doić owce, zupełnie zaś niezdolnych i nieskorych do tego, aby je paść i poić."  I dalej:  „W dobrze urządzonym Kościele troska o religię należy do władzy kościelnej, gdzie jednak biskupi i kapłani są opieszali, staje się to obowiązkiem królów i książąt.". 
   Poglądom Modrzewskiego w dużym stopniu sprzyjał również arcybiskup gnieźnieński - ks. Jakub Uchański, który niedwuznacznie także opowiadał się za unarodowieniem Kościoła w Polsce. Domagał się nawet zwołania narodowego soboru, w celu ujednolicenia dążeń różnych grup reformatorskich i wspólnego działania na rzecz niezależnego od Rzymu Polskiego Kościoła. Oczywiście do zrealizowania tego celu nie doszło wskutek zabiegów papieskiego legata - Commendonni'ego.
   

   Inicjatywa bp Hodura - Kościół dla Polaków - miała jak widać swych teoretycznych poprzedników w minionych wiekach.

   Natchnienia, siły, potwierdzenia własnej drogi szukał również w postępowej literaturze religijnej , a nawet w utworach wielkich wieszczów narodowych, na których często się powołuje. Nawiązał i do Ostroroga i Modrzewskiego, do Staszica i Kołłątaja, a także do znakomitych historyków polskich - Korzona, Dobrzyńskiego, Wojciechowskiego, Askenazego. Poza tym pasjonował się literaturą i publicystyką Limanowskiego, Chlebowskiego, Chrzanowskiego. A wręcz ukochał narodowych poetów i wielkich pisarzy - Mickiewicza, Słowackiego, Krasińskiego, Konopnicką i polskich mesjanistów - Cieszkowskiego i Trentowskiego. Osobiście twierdził, że „nie w oficjalnej historii, wykładanej w szkołach, lecz w literaturze objawia się duch narodu"

 

Świąteczne  pocztówki
przybierały w tamtym czasie
różne formy.  Przypomnienie
wielkich  Polaków
miało jednoczyć naród polski
podzielony granicami zaborów.


   

 Swe przywiązania do rodzinnego kraju zaakceptował już u wstępu swej działalności, gdy do liturgii wprowadził piękny język polski. Był to niejako pierwszy symptom zerwania ze starym Kościołem łacińskim.
  

 Godnym uwagi jest również fakt, że to właśnie bp Hodur już w 1932 r. zaczął wprowadzać zwyczaj stawiania ołtarzy skierowanych ku wiernym, jak to dopiero po II Soborze Watykańskim zaczął praktykować Kościół Rzymskokatolicki.

 

 Z maleńkiego ziarnka, rzuconego na żyzną glebę duchową polskiego wychodźctwa w Ameryce, z czasem wyrastać zaczęło silne i zdrowe drzewo, wydające coraz większe i piękniejsze owoce. Pierwsi wyznawcy Kościoła z prawdziwym entuzjazmem rozwijali wielokierunkową działalność, tak w zakresie życia religijnego, jak i społeczno- patriotycznego. 


Towarzystwo "Dzwon Wolności"
( Scranton, Pa.  1909 r.)

   Ks. bp F. Hodur nie tylko domagał się, by przy każdej parafii Kościół a istniały typowe stowarzyszenia, ale jednocześnie postulował, by każdy wyznawca należał przynajmniej do jednej z tych organizacji i tam rozwijał swą przykościelną działalność religijną, bądź społeczno-patriotyczną. 

 

 

  Zakładane od samego początku organizacje i towarzystwa przykościelne najogólniej podzielić by można na cztery kategorie: l. O charakterze wybitnie religijnym,  2. O nastawieniu patriotyczno-narodowym,  3. Eksponujące cele kulturalno-oświatowe oraz  4. O charakterze społecznym i spółdzielczym, zmierzające do udzielenia sobie nawzajem pomocy.

  Do stowarzyszeń ściśle religijnych zaliczyć można przede wszystkim „Towarzystwo Bożej Miłości", „Towarzystwo Niewiast Polskich Adoracji Najśw. Sakramentu" oraz „Towarzystwo Przyjaciół Pisma św.".

 


Towarzystwo Niewiast Polskich
Adoracji Najświętrzego Sakramentu
( Scranton, Pa, 1915 r.)

 


Towarzystwo Młodzieży
im. "Zmartwychwstańcy"
(Scranton, Pa, 1915 r.)

   Do patriotyczno-narodowych można zakwalifikować: „Towarzystwo Dziewic Polskich" przeznaczone dla młodych dziewcząt, „Towarzystwo Młodzieży Zmartwychwstanie" dla młodzieży do 14 roku życia, które do dziś zachowało swój pierwotny charakter. Jego głównym zadaniem było - utrzymanie więzi między poszczególnymi generacja mi wyznawców Kościoła oraz doskonalenie życia osobistego, a także wzajemna pomoc 
w przypadku choroby lub kalectwa, hartowanie ciała poprzez godziwą rozrywkę 
i sport, zgodne z obyczajami chrzęścijańskimi.

 

Towarzystwo oświatowe im. Marii Konopnickiej
( Scranton, Pa, 1915 r.)
  

   Do towarzystw oświatowych można zaliczyć: „Towarzystwo im. Marii Konopnickiej",
a do kulturalnych „Towarzystwo chóru im. F. Szopena" i „Towarzystwo Obrońców Narodowego Kościoła" oraz „Towarzystwo Obrony Ludu".


Towarzystwo Ułanów T. Kościuszki
( Scranton, Pa.  1909 r.)

 

 
   Do organizacji wreszcie samopomocowych zaliczyć trzeba przede wszystkim „Polsko-Narodową Spójnię" oraz „Bratnią Pomoc". Była jeszcze organizacja pod nazwą „Ułani Tadeusza Kościuszki", która nawiązywała do tradycji narodowych w starym kraju.  

 

 

 

I choćby burza szalała w świecie,
I choćby piorun pod stopy bił,
Nas nic nie cofnie, nas nic nie zgniecie
Bodajbyś Ty, Chryste, z nami był !

 

( Jest to wyjątek pieśni kościelnej autorstwa bp Hodura )

Biskup F. Hodur w otoczeniu kapłanów
Scranton, 1935 r.