Z życia naszych parafii

Letni obóz młodzieży polskokatolickiej w Strzyżowicach

Strzyzowice1988_08_15-24
Uczestnicy obozu przed kościołem w Strzyżowicach
W dniach od 15 do 24 sierpnia 1988 r. odbył się letni obóz młodzieży polskokatolickiej w Strzyżowicach.

Wszystko jednak zaczęło się w styczniu 1988 roku. W tym właśnie czasie nawiązała się bardzo żywa współpraca między dwoma młodzieżowymi kołami w Strzyżowicach i w Warszawie (Modlińska 205). Na kilku wspólnych spotkaniach kreśliliśmy plany naszej działalności młodzieżowej na przyszłość. Pragnieniem naszym wtedy stało się rozpropagowanie idei tworzenia kół młodzieżowych we wszystkich parafiach naszego Kościoła. Zdawaliśmy sobie sprawę, iż będzie to zadanie niełatwe, ale nie byliśmy sami. Całkowitego poparcia udzielili nam członkowie Komisji Młodzieżowej przy Radzie Synodalnej Kościoła Polskokatolickiego, jej przewodniczący, ks. dziekan Eugeniusz Stelmach i ks. proboszcz Jerzy Rybka.

Ksiądz Dziekan wyraził zgodę, aby w jego parafii, w kwietniu 1988 roku, zebrać młodzież z innych parafii naszego Kościoła. Była to wspaniała okazja do przedstawienia planu naszej pracy młodzieżowej. Program znalazł aprobatę u Pierwszego Biskupa Tadeusza R. Majewskiego. I tak w połowie kwietnia zebrała się w Strzyżowicach nie duża co prawda, bo licząca ok. 50 osób grupa młodzieży z różnych naszych parafii. Spędziliśmy wtedy wspólnie tylko trzy dni, a gdy atmosfera spotkania zrobiła się wręcz gorąca, trzeba było się już rozstawać. I właśnie wtedy, wszyscy prawie jednym okrzykiem stwierdzili: „Musimy spotkać się jeszcze raz, ale na dłużej!” I ten fakt dał już bezpośredni początek naszemu letniemu obozowi, w Strzyżowicach.

Od kwietnia do sierpnia nie było dużo czasu na zorganizowanie letniego obozu. Jednak do prac przygotowawczych włączyło się Koło Młodzieżowe z Bolesławia i Rokitna Szlacheckiego. Było już więc nam o wiele lżej. Głównie własnymi środkami, ale też przy dużej pomocy naszych parafii, Kurii Biskupiej w Warszawie, a także Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej opracowaliśmy i wydaliśmy specjalnie na tę okazję śpiewniki młodzieżowe. Rozesłaliśmy także nasze informatory o obozie i list ks. dziekana Stelmacha zachęcający młodzież do przybycia na to spotkanie. Koło z Bolesławia zajęło się przygotowaniem obozu od strony muzycznej. Klerycy opracowali cały program religijny i wypoczynkowy. Ks.. Dziekan Stelmach zaś, wraz z klerykiem Adamem, przy pomocy Koła Młodzieżowego i całej parafii w Strzyżowicach, przygotował obozowe zaplecze i postarał się o wyżywienie dla obozowiczów. Nurtował nas jeszcze jeden problem, mianowicie, skąd zdobyć finanse na pokrycie kosztów obozu? Z prawdziwą ulgą i wdzięcznością przyjęliśmy decyzję Zarządu Głównego Społecznego Towarzystwa Polskich Katolików o przyznaniu funduszy na Zorganizowanie letniego obozu młodzieży polskokatolickiej.

Prawie do ostatniej chwili ze wszystkich stron Polski przychodziły zgłoszenia od osób, które chciały uczestniczyć w naszym obozie. Nierzadko wraz ze zgłoszeniami przychodziły listy od księży, w których proszono o przyjęcie jeszcze dodatkowych osób z ich parafii. Chociaż zaplecze naszego obozu nie było za wielkie, nie mogliśmy odmówić. W ten sposób z przewidywanej liczby 90 osób, zjechało się do Strzyżowie 130 młodych ludzi, o przeciętnej wieku 18 lat. I tak też się zaczęło!

 

Strzyzowice1988_08_15-24 Strzyzowice1988_08_15-24 Strzyzowice1988_08_15-24
Spotkanie młodzieży z Pierwszym Biskupem Tadeuszem R. Majewskim - zwierzchnikiem Kościoła Polskokatolickiego Pierwszy Biskup wpisuje się do obozowej księgi pamiątkowej Pamiątkowe zdjęcie przed planetarium w Chorzowie

 

Tylko tydzień trwał tegoroczny letni obóz młodzieży polskokatolickiej w Strzyżowicach, jednak obfitował on w tak wiele wydarzeń, że nie potrafię w krótkim artykule tego streścić. Postanowiłem więc otworzyć przed Szanownym Czytelnikiem swój obozowy dziennik i po kolei opisać wszystko to, co działo się w Strzyżowicach.


Poniedziałek, 14.08.1988.
Tego dnia zjawiła się na obozie cala ekipa prowadząca, wszyscy klerycy WSD z Warszawy oraz liderzy ze Strzyżowic, Bolesławia i Warszawy. Odbyły się ostatnie prace przygotowawcze. Rozstawialiśmy jeszcze namioty, przygotowywaliśmy stołówkę i świetlicę, a także plac zabaw, sportowych. Wszędzie obecny był ks. dziekan Stelmach, który pozostawił nam całkowicie „wolną rękę” w naszych pomysłach i planach, ale równocześnie służył swoim doświadczeniem i pomocą. Tego dnia też przybyli już pierwsi goście. Dwoje młodych ludzi, z Kościoła Baptystów z Wielkiej Brytanii — Elizabeth i Neil, przyjechali specjalnie, aby obserwować nasze spotkanie, aby wspólnie spędzić z nami czas. Wieczorem odbyła się pierwsza odprawa kadry. W naszych sercach rodziły się jeszcze obawy, czy potrafimy wszystkiemu podołać. Kończąc jednak naszą pierwszą odprawę modlitwą do Pana naszego Jezusa Chrystusa, utwierdziliśmy się w nadziei, że wszystko potoczy się dobrze.


Wtorek, 16.08.1988. Już od rana przybywała młodzież z całej Polski. Kuchnia tego dnia „nie znała pory i godziny”. Rozbijano jeszcze dodatkowe namioty i na tym właściwie zleciał cały dzień. O godzinie 21.00 już prawie wszyscy uczestniczyli w uroczystej Mszy Św., którą celebrował gospodarz parafii ks. dziekan Eugeniusz Stelmach. Powitani przez Księdza Dziekana bardzo ciepłymi słowami, poczuliśmy się swojsko na tym nowym miejscu. Zaraz po modlitwach zjedliśmy pierwszą wspólną kolację, a na zakończenie tego wieczoru pośpiewaliśmy sobie trochę. Około 24.00 panowała cisza.


Środa, 17.08.1988. To był niezwykle gorący dzień, zarówno jeśli chodzi o pogodę, a także o wydarzenia. Na godzinę 12.00 zapowiedział swoją wizytę zwierzchnik naszego Kościoła, Pierwszy Biskup Tadeusz R. Majewski wraz z gospodarzem diecezji, bpem Jerzym Szotmillerem.
Dostojni Goście przyjechali o całą godzinę wcześniej, na szczęście wszystko było już gotowe. Wizytę swoją Pierwszy Biskup Tadeusz R. Majewski, w towarzystwie biskupa Jerzego Szotmiller a i wielu duchownych z pobliskich parafii, rozpoczął od celebrowania Mszy Św., po której Pierwszy Biskup przemówił do młodzieży, wyrażając się z uznaniem o naszej młodzieżowej działalności. Otrzymaliśmy także życzenia udanego spędzenia czasu na obozie. Na koniec Ksiądz Biskup udzielił nam Swojego Pasterskiego błogosławieństwa.

Po modlitewnej uroczystości, zaprosiliśmy Dostojnych Gości, na wspólny obozowy obrad. Na obiedzie powitaliśmy także jeszcze jedną grupę gości ekumenicznych, mianowicie młodzież Kościoła Ewangelickiego z NRD, z którą utrzymują kontakty Koła Młodzieżowe Strzyżowie i Warszawy.

W godzinach popołudniowych ponownie spotkaliśmy się ze Zwierzchnikiem naszego Kościoła. Tym razem zaprezentowaliśmy nasz muzyczny program. Podczas spotkania z Pierwszym Biskupem wytworzyła się bardzo miła atmosfera. Pierwszy Biskup wiele rozmawiał z obozowiczami i razem z nami śpiewał pieśni religijne i młodzieżowe.

Kadra zaprosiła Pierwszego Biskupa Tadeusza R. Majewskiego do wzięcia udziału w wieczornym ognisku, jednak obowiązki Jego Ekscelencji oraz daleka droga do Warszawy sprawiły, iż musieliśmy już wczesnym popołudniem pożegnać naszego Pasterza. O tym, że nie chcieliśmy rozstawać się z Pierwszym Biskupem, świadczył spontanicznie zorganizowany pożegnalny szpaler, w którym to młodzież okrzykami:. „Pasterzu, zostań z nami!” — żegnała Księdza Biskupa.

Wieczorem, mrok rozjaśniało ogromne ognisko. Po Strzyżowicach roznosił się nasz śpiew. Nie zabrakło także tradycyjnej pieczonej kiełbasy, a także występów naszych gości z zagranicy.

Czwartek, 18.08.1988. Po smacznym daniu rozpoczął się kolejny, pracowity dzień na obozie. Tego dnia młodzież , pracowała w dwóch grupach. Jedna grupa się udała sie na spotkanie z alumnem Grzegorzem, który w przystępny sposób przypomniał młodzieży podstawowe wiadomości dotyczące Pisma Św. Druga zaś grupa podzieliła jeszcze na mniejsze podgrupy, w których młodzież, wedle zainteresowań, mogła zajmować się np. pracą z komputerem, sportem, śpiewem, czy też przygotowywaniem wieczornego nabożeństwa młodzieżowego. W godzinach popołudniowych w meczu piłki  nożnej spotkały się dwie drużyny: „Strzyżwice” i „Reszta Świata”. Po zaciętej walce, nierzadkich faulach, zwyciężyli goście wynikiem 7:5. Młodzież, którą nie interesowały piłkarskie zmagania, korzystała w tym czasie z kąpieli słonecznych oraz wodnych nad zalewem. Utrudzeni zawodnicy oraz plażowicze spotkali się wieczorem na Mszy Św., którą przy śpiewie naszych młodzieżowych pieśni religijnych odprawił ks. Rafał Michalak.

Ale sportu nie dość było w tym dniu. Po wieczornym posiłku, młodzież spędziła czas gimnastykując swoje ciała w obozowej dyskotece.


Piątek, 19.08.1988 r. Bardzo wczesnym rankiem mocny dźwięk obozowego dzwonka i nie mniej mocny głos lidera Grzegorza zerwał na równe nogi nie tylko obozowiczów ale także smacznie śpiącą jeszcze kadrę. Po otrząśnięciu się z tego, bądź co bądź, małego szoku, doszliśmy do wniosku, że dziś jest czas wycieczki w okolice Katowic. Dla jednej grupy wycieczka rozpoczęła się przygodą, gdyż na skutek przebicia opony wszyscy zmuszeni byli do kilkukilometrowego spaceru. Jednak ten niezbyt przyjemny początek przyćmiły atrakcje oczekują młodzież w Chorzowie.

Pierwszą z nich był seans w planetarium, gdzie wzbogaciliśmy swoje wiadomości o sklepieniu niebieskim. Dla nas, młodych chrześcijan, była to jeszcze jedna wspaniała okazja do uprzytomnienia sobie, jak wspaniałych rzeczy Stwórcą jest Pan! Po zakończonym seansie nasza spora grupa ponownie podzieliła się. Jedni poszli korzystać z dobrodziejstw wody i słońca,  pędzając czas na bardzo atrakcyjnym kąpielisku "Fala". Pozostali zaś poddawali się powietrznym podróżom oraz innym atrakcjom w lunaparku. Wszyscy wracali niezwykle zadowoleni, ale i zmęczeni całodzienną wycieczką. Pokrzepieniem była wspaniała kolacja, która dała tyle sił, że mogliśmy aktywnie uczestniczyć w wieczornym nabożeństwie, pod kierunkiem kleryka Piotra.

Ci, którzy tego wieczoru mieli mogli obejrzeć film z video.


Sobota, 20.08.1988 r. Młodzież ponownie spotkała się w grupach, aby uczestniczyć w godzinach biblijnych. Prowadził je kleryk Piotr. Młodzież w oparciu o Pismo Św. dyskutowała nad obozowym hasłem, które brzmiało: „Czy odkryłeś w życiu swoim, że Bóg pragnie z tobą żyć?”
W tym czasie, gdy jedna grupa pracowała z klerykiem Piotrem, z pozostałej muzyczne dźwięki próbował wydobyć Marcin. W godzinach popołudniowych Goście zagraniczni przedstawili własny program artystyczny oraz opowiedzieli o swoich krajach, Kościołach i pracy młodzieżowej. Tego dnia odwiedził nas przewodniczący Śląskiego Oddziału Polskiej Rady Ekumenicznej, Konsenior Diecezji Katowickiej Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, ks. Jan Gross. Nasz przemiły gość wręcz zarzucił nas upominkami w postaci  nut wspaniałych pieśni ekumenicznych, które na pewno i my będziemy śpiewać w naszych kołach młodzieżowych.

Ksiądz Konsenior przedstawił nam także historię ruchu ekumenicznego na świecie, powstanie Polskiej Rady Ekumenicznej oraz ukazał stosunki panujące na ziemiach Śląska i Zagłębia. Młodzież zadawała Konseniorowi wiele pytań.

Wieczorem wszyscy udaliśmy się, łącznie z naszym gościem, na nabożeństwo prowadzone przez kleryka Grzegorza. Na zakończenie naszych modlitw, błogosławieństwa udzielił nam Ksiądz Konsenior Jan Gross.

Resztę wieczoru jedni spędzili na wieczornym biegu sportowym, inni zaś nawiązywali nowe znajomości podczas spacerów. Kadra zaś z grupą liderów, dopracowywała już program na kolejny, bardzo ważny dzień, na niedzielę.

Niedziela, 21. 08. 1988 r. Niedziela to Dzień Pański. Nasza niedziela nabierała podwójnej ważności, gdyż był to także dzień parafialnych dożynek. Już od rana widzieliśmy parafian, którzy przygotowywali kościół do święta. Sami także pracowaliśmy jeszcze nad swoim programem muzyczno-religijnym, jaki mieliśmy zaprezentować podczas Mszy Św. Wszystkim udzielała się niezwykle świąteczna atmosfera. Pogłębił ją i przyjazd bpa Jerzego Szotmillera, który celebrował uroczystą Mszę św. i wygłosił kazanie. Po południu obozowicze mogli wziąć udział w dożynkowym festynie połączonym z zabawą.

 Wieczorem zaś kadra zaprosiła wszystkich na przygotowany przez siebie wieczór satyry i humoru. Byłem jednym z tych, którzy ten wieczór przygotowywali. Sam pomysł zrodził się bardzo spontanicznie. Praktycznie w ciągu trzech godzin przygotowaliśmy cały program. Jak się potem okazało nasz program spodobał się nie tylko obozowiczom, ale także Księdzu Dziekanowi, który bawił się razem z nami. Powodzenie wieczorku satyry zapewnił nasz kolega Piotr, znany z poczucia humoru. Piotr wcielił się w tajemniczego „Władcę”. Wraz ze swoją, dość wymownie scharakteryzowaną małżonką, rolę której odegrała Aneta, a także z całą świtą, „Władca”, wszedł na salę wzbudzając już tym ogromny aplauz. Dokonał on nominacji niektórych osób na „Starszych obozowiczów”. Mianował także obozową „Kucharę” — została nią koleżanka Ewa ze Studzianek oraz „Higienistkę” — tytuł której przyjęła Katarzyna z Bolesławca. Wybrał także „Najoszczędniejszych” z obozu, którymi zostali Krzysztof, Sławek i Adam z Bolesławia. „Władca” dokonał także uzupełnienia składu swojego orszaku, mianując Piotra z Częstochowy swoją „lewą ręką”, nie szczędząc przy tym wody, jak nakazywał ceremoniał. Gwiazdą jednak wieczoru była znaną wszystkim obozowiczom „Maryla” — czyli przebrany kolega Irek z Ostrowa, którego jednogłośnie wybrano „Miss Obozu”. Wspaniałej atmosfery tego radosnego wieczoru nie da się oddać na papierze. To trzeba było samemu przeżyć.

Poniedziałek, 22.08.1988 r. Poniedziałek to ustalony w programie „Dzień obozowicza”. Kadra tego dnia miała wolne. Rządy przejęli obozowicze pod wodzą Marcina. I zaczęło się już od rana. W dowód chyba „sympatii” dla kadrowiczów, na śniadanie otrzymaliśmy posoloną herbatę, a Obiad podano nam na samym końcu. Tym razem to nie my, ale nam rozdawano dyżury. Wszystkim dopisywały humory i chyba głównie dlatego, że był to jedyny dzień, kiedy każdy mógł wziąć odwet na kadrze, wydawać jej polecenia, które my musieliśmy wykonywać. Podczas gdy kadra pracowała w kuchni, młodzież bawiła się na placu gier, gdzie niemieccy koledzy zorganizowali serię ciekawych zabaw towarzyskich. Jednak obozowicze nie samym humorem wypełnili swój dzień. Wieczorem, pod kierownictwem kleryka Adama, w niespotykanym nastroju, przy blasku świec, odbyło się nabożeństwo.

Moim zdaniem było to najlepiej zorganizowane nabożeństwo ze wszystkich prowadzonych na obozie. Tego dnia jeszcze odbył się wieczór krytyki i humoru, jako odwet za poprzedni wieczór przygotowany przez kadrę. Tutaj obozowicze nie oszczędzili już nikogo. Dostało się najwięcej diakonowi Tomaszowi, klerykowi Piotrowi, Grzegorzowi i Adamowi. Wszystko odbyło się w sposób bardzo dowcipny, tak że nikt się nie obraził, a wszyscy bawili się dobrze.

Wtorek, 23.08.1988 r. Był to już ostatni dzień obozu. Pod okiem kleryka Adama i lidera Mariusza odbyły się rano ostatnie spotkania biblijne, na których, w oparciu o Pismo Św. rozmawiano na temat osoby naszego Pana Jezusa Chrystusa, jako Boga i Człowieka. W międzyczasie, tradycyjnie już Marcin i Marek uczyli, nowych pieśni religijnych oraz przygotowywali liturgię na wieczorną Mszę Św. Po obiedzie odbyło się spotkanie liderów grup młodzieżowych z różnych parafii, prowadzone przez diakona Tomasza. W trakcie dyskusji poruszono problemy związane z działalnością kół młodzieżowych. Wszyscy zapoznali się z planem pracy młodzieży na następny rok. .Młodzież ustaliła, że już w październiku odbędzie się w Warszawie spotkanie liderów, na którym m.in. omówione zostaną warunki zorganizowania obozu młodzieży polskokatolickiej zimą tego roku.

Chociaż był to ostatni dzień na obozie, osobiście nie odczuwałem tej pożegnalnej atmosfery. Kadra bowiem celowo zaplanowała wyjazd obozowiczów na dzień następny, aby tego dnia perspektywa rozstania nie psuła samopoczucia obozowiczom. I sądzę, że plan nasz zdał egzamin.

Mimo wszystko jednak, na ostatniej uroczystej Mszy Św., kiedy to wszyscy gremialnie przystąpiliśmy do Stołu Pańskiego, u nie jednej osoby kręciła się już łza w oku. Zaczęliśmy sobie zdawać sprawę z tego, iż nasze spotkanie niedługo dobiegnie końca. Rozczulił nas do głębi pożegnalny ton mowy Księdza Dziekana, na zakończenie Mszy Św. Po uroczystej kolacji, kadra postanowiła jeszcze trochę pomęczyć obozowiczów. Zorganizowaliśmy tzw. „Obozowy remanent”. Młodzież podzielona na kilka grup, otrzymała specjalne testy, które były pomocne w krytyce obozu. I tak, po kilkudziesięciu minutach zastanowienia, przedstawiciele poszczególnych grup referowali, oceniając m.in. program religijny i świecki obozu, wycieczki, warunki obozowe i, oczywiście kadrę. Był to moim zdaniem wieczór prawdziwej szczerości. Dał on szczególnie nam, organizatorom, bardzo wiele cennych uwag na przyszłość. Różne były ustosunkowania poszczególnych grup na te same pytania w testach. Jednak co mnie i chyba kadrowiczów bardzo- ucieszyło, to taka sama, zgodna u wszystkich, odpowiedź na ostatnie pytanie. Mianowicie na pytanie, czy obóz spełnił twoje oczekiwania i czy przyjechałbyś na taki obóz jeszcze raz? Wszyscy odpowiedzieli — tak! Niektórzy zaś dodawali — „ale pod warunkiem, że następnym razem obóz będzie trwał o tydzień dłużej”.

Tego wieczoru osoby najbardziej wyróżniające się w pracy obozowej otrzymały pamiątkowe dyplomy. Młodzież przyznała także dyplom ks. dziekanowi Eugeniuszowi Stelmachowi — tytułując go „Młodzieżowym Duszpasterzem” Kościoła Polskokatolickiego. W planach tego Wieczoru był jeszcze specjalny konkurs biblijny, jednak wieczór szczerości przedłużył się znacznie i postanowiliśmy przełożyć konkurs na następne spotkanie. „Zielona noc” rozpoczęła się wieczorkiem tanecznym, w czasie którego trzeba było już się żegnać. Odgłosy „zielonej nocy” było słychać prawie do świtu.

I na tym kończy się mój obozowy dziennik. Trudno było odjeżdżać. Trudno było nam rozstawać się z ludźmi, z którymi przez ten czas bardzo zżyliśmy się. W drodze powrotnej do domu snuły mi się jeszcze przed oczami obrazy z obozowego życia. Nie sposób będzie zapomnieć postaci, która odegrała niewątpliwie największą rolę na naszym zgrupowaniu — postaci ks. dziekana Eugeniusza Stelmacha, który był z nami przez wszystkie obozowe dni. Służył radą i pomocą. Dzięki niemu mieliśmy wspaniałe wyżywienie i dogodne warunki obozowe. Jednak ja cenię Księdza Dziekana za jeszcze jedną rzecz, mianowicie za to, że potrafił zaufać młodzieży, że dał nam, młodym „wolną rękę” w prowadzeniu obozu i organizowaniu całego programu. Czuwał nad wszystkim, ale pozwolił młodzieży wykazać swoją inicjatywę i nigdy jej nie ograniczał. To było wspaniałe! Tego było młodzieży potrzeba! Taką właśnie okazję stworzył nam ks. dziekan Stelmach w Strzyżowicach.

Na długo w mojej pamięci, jak i chyba wszystkich obozowiczów, pozostaną twarze naszych kleryków, którzy kosztem swoich wakacji wzięli na siebie całe kierownictwo obozu i pracowali z młodzieżą, a także przygotowali cały program obozu. I tak w pamięci pozostanie zabiegany od rana do nocy kleryk Adam, na którego „głowie” było całe zaopatrzenie w żywność. Mimo wszystko jednak potrafił przygotować najlepszą godzinę biblijną i moim zdaniem najlepsze młodzieżowe nabożeństwo.

O kleryku Piotrze dużo pisać nie trzeba. On swoją osobowością zjednał sobie chyba największą rzeszę obozowiczów. Bardzo cichy z natury kleryk Grzegorz utkwił nam w pamięci dobrze przygotowanym nabożeństwem, ale zwłaszcza homilią.

Diakon Tomasz, ciągle zabiegany i zmęczony, koordynujący całą pracę na obozie, był jednak zawsze zadowolony i uśmiechnięty. W pamięci mojej pozostaną także postacie innych obozowych liderów: Darka i Anety ze Strzyżowic, Marcina, Marka i Kasi z Bolesławia, Danka z Warszawy, Tomka ze Skadli, Mariusza. Wszyscy oni, wzajemnie dopełniając się, swoimi inicjatywami i zdolnościami stworzyli zgrany zespół prowadzący cały obóz.

Będziemy pamiętać także zmęczone twarze pań kucharek, którym jako zapłata za ciężką pracę wystarczyły tylko nasze radosne twarze. Nie zdołałem poznać wszystkich obozowiczów podczas tego tygodnia, jednak wiele postaci utkwiło mi głęboko w pamięci. Będę pamiętał i tych bardzo zaangażowanych w działalność obozową, ale i tych mniej. Wszyscy oni bowiem owiani byli duchem Bożej radości, którą tak bardzo odczuwało się w naszej społeczności.

Kończąc, pragnę — w imieniu obozowej kadry oraz wszystkich obozowiczów, którzy spędzili radosne chwile na młodzieżowym obozie Kościoła Polskokatolickiego w Strzyżowicach — podziękować Pierwszemu Biskupowi Tadeuszowi R. Majewskiemu, Zwierzchnikowi Kościoła, Księdzu Biskupowi Doc. Dr. Hab. Wiktorowi Wysoczańskiemu — prezesowi Zarządu Głównego Społecznego Towarzystwa Polskich Katolików oraz Ks. Dziekanowi Eugeniuszowi Stelmachowi — przewodniczącemu Komisji Młodzieżowej Kościoła Polskokatolickiego za okazaną pomoc i troskę, dzięki którym nasz obóz mógł się odbyć. Naszą wdzięczność wyrazimy w modlitewnej o Was pamięci.

 

„KADROWICZ”