Z życia Kościoła

"Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco"  (Mk 6,31) - powiedział Jezus do utrudzonych Apostłów

Grabiniak1997_07

Uczestnicy obozu wraz z opiekunami


Grabiniak1997_07

Msza św. wieczorna


Grabiniak1997_07

Wielbij duszo moja Pana


Grabiniak1997_07
Psycho-fizyczna natura człowieka wymaga relaksu fizycznego i psychicznego. Nie ulega wątpliwości, że dla odprężenia ducha i dla zdrowia ciała, potrzebujemy odmiany warunków życia — im bliżej natury, tym lepiej.
Dla młodzieży wakacje to czas wolny od zajęć szkolnych. Ten czas to wspaniała okazja, aby wypoczywając mogła radośnie przeżyć dobroć i miłość Bożą. Prawdziwa radość bierze bowiem swój początek z indywidualnego przeżycia obecności Bożej w nas i wśród nas.
W sposób prawdziwie radosny spędziła czas grupa młodzieży z parafii polskokatolickiej w Majdanie Leśniowskim nad jeziorem Ratczem w Grabniaku koło Chełma. Wystarczyło trochę pomocy finansowej ze strony Zwierzchnika Kościoła Biskupa Wiktora Wysoczańskiego, pomyślunku proboszcza (ks. Jacentego Sołtysa), dobrej woli wójta gminy (pana Wiesława Radzięciaka) i rodziców, aby obóz mógł się odbyć.
W przeddzień wyjazdu pogoda była fatalna — lało jak z cebra. W kościele modliliśmy się o dobrą pogodę. Następnego dnia, już od rana, świeciło słońce.
Grabiniak1997_07 "Chodźcie jeść, Zbawca woła, chodźcie jeść..."


Nauka piosenek
Grabiniak1997_07

Każdy dzień życia obozowego był zaplanowany: pobudka, modlitwa, zaprawa poranna, toaleta, śniadanie, krótki czas wolny, poranna kąpiel w jeziorze (pod nadzorem ratownika), chwila wytchnienia, rozważanie Pisma Świętego, czas wolny, woda (pływanie, kajaki, rowery wodne), Anioł Pański i „Chodźcie jeść, Zbawca woła, chodźcie jeść" — obiad, dłuższy czas wolny, znowu wspaniała kąpiel w czystej i ciepłej wodzie jeziora, krótki odpoczynek, po którym gromadziliśmy się na nauce śpiewu piosenek religijnych — przy akompaniamencie dźwięków gitary, czas wolny i znowu do wody, a później — kolacja i przygotowanie do Mszy św. wieczornej. Słońce już niemal zachodzi. Pomiędzy namiotami — ołtarz polowy, na nim świece, kielich, patena, księgi liturgiczne i krzyż z gałązek zerwanych z drzewa rosnącego obok namiotów. Wspaniała chwila radosnej powagi. Rozlegają się pieśni, psalmy, czytania, Ewangelia i Słowo Boże mówione prostym językiem — z serca do serc. Komunia św. i dziękczynienie za kolejny piękny dzień. Błogosławieństwo i rozesłanie: „Idźcie w pokoju Chrystusa!".
Obecność Chrystusa była tu szczególnie odczuwalna. W następne wieczory razem z nami modlili się uczestnicy innych obozów, między innymi harcerze z Krakowa, grupa z Krasnegostawu.
Boży zegar — słońce — jest już niewidoczne. Nastaje noc, ale w młodych sercach panuje jasność. Długo jeszcze z namiotów dochodzą śpiewy przeplatane rozmowami i śmiechem szczęśliwych młodych ludzi.
Chociaż komary dokuczały i nie było ciepłego, wygodnego łóżka do spania, tydzień minął szybko — zbyt szybko. „Proszę Księdza! — mówili uczestnicy — w przyszłym roku musimy tu pobyć dłużej".

ks. J. S.