Z życia naszych parafii

Wycieczka dzieci z Bażanówki

Ks. Leszek Kołodziejczyk

Bazanowka1997_10_27

W samym muzeum nie mogliśmy się fotografować.
Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie przed głównym wejściem



Bazanowka1997_10_27

Przy pomniku św. Jana z Dukli. W tle klasztor oo. bernardynów


Bazanowka1997_10_27

W Bóbrce, w Muzeum Przemysłu Naftowego jest wiele dziwnych urządzeń, przy których próbowali coś "majstrować" nasi chłopcy


Bazanowka1997_10_27

Małgosia i Sylwia leczą gardła uzdrawiającą wodą ze źródła św. Jana (grota w pustelni)



Wieś Bażanówka leży w woj. krośnieńskim, na wschodnim skraju rozległego obniżenia Dołów Jasielsko-Sanockich. Wokół niej wznosi się szereg znanych pasm górskich. Od strony południowo-wschodniej otaczają ją piękne Bieszczady. Od południa Beskid Niski. W jej sąsiedztwie znajdują się takie miasta jak Sanok, Lesko, Brzozów, Krosno, Iwonicz Zdrój, Rymanów Zdrój i szereg innych pięknych miejsc i miejscowości. O kilku z nich chciałbym opowiedzieć. Postanowiliśmy bowiem odwiedzić te miejsca wraz z grupą dzieci z mojej parafii. Byliśmy już w Warszawie, Krakowie, Częstochowie, Lublinie, Zamościu, Sandomierzu, w Górach Świętokrzyskich i w wielu innych pięknych miejscach. Wszędzie jest bardzo pięknie, ale u nas najpiękniej. Uznaliśmy za słuszną prawdę, która poucza: cudze chwalicie, swego nie znacie.
Wycieczkę zaplanowałem na wtorek 28 października 1997 r. Mieliśmy spotkać się wszyscy przed kościołem, gdzie jest przystanek autobusowy. Ponieważ nasz etatowy kierowca i właściciel autobusu, p. Marek kilka dni wcześniej oddał swój pojazd do naprawy, poprosiliśmy go, by „załatwił" nam inny autobus. Pan Marek powiedział: Tak jest! I już wiedziałem, że dalej nie muszę o nic się martwić. Mieliśmy wyjechać o 9.00. Kiedy zbliżała się ta godzina, a autobusu jeszcze nie było, zorientowałem się, że coś nie gra. Nie powątpiewałem ani chwili w p. Marka, ale dzień wcześniej spadł u nas duży śnieg i drogi były śliskie. Postanowiłem nie tracić czasu, ale wykorzystać wolną chwilę i wspólnie z dziećmi pomodlić się w kościele. Odmówiliśmy poranny pacierz, poprosiliśmy Pana Boga o udany dzień, na koniec dodaliśmy Antyfonę: „Pod Twoją obronę...". Wyszliśmy z kościoła i zobaczyliśmy zjeżdżający z góry autobus. Dzieci zareagowały spontanicznie: „Hura..., Jedzie!". Przywitałem się z kierowcą, nie śmiąc nawet pytać o powód małego spóźnienia. Zresztą nie musiałem pytać. Pan kierowca po przywitaniu się i zapoznaniu natychmiast powiedział: „Ustawiło mnie w poprzek na Widaczu. Ciągnęło mnie w dół, ale cudem przejechałem". Teraz wszystko było jasne. „Widacz" to wysoka góra oddzielająca Bażanówkę od Strachociny, sąsiedniej wsi. W zimę lepiej tę górę omijać. Dla nas również jasny był ten cud, który uchronił pana kierowcę od groźnego wypadku. Nasza modlitwa, odmawiana z wiarą właśnie w chwili tak szczególnej okazała się skuteczną. Główne drogi były czarne i przejezdne. Najpierw pojechaliśmy do Dukli. To niewielkie, dwutysięczne miasteczko przeżywało 9 i 10 czerwca 1997 r. szczególne chwile związane z wizytą Papieża Jana Pawła II, który przybył tu, aby kanonizować błogosławionego Jana z Dukli. Również my postanowiliśmy odwiedzić to miejsce.
Po zwiedzeniu Muzeum Historycznego w Dukli, udaliśmy się do klasztoru oo. bernardynów, gdzie znajdują się relikwie świętego. Dzisiaj, po wizycie Papieża, odwiedzają to miejsce liczni pielgrzymi, wśród których są również Ukraińcy, Rosjanie, Łemkowie, Słowacy nie tylko rzymskokatolicy. Zaraz za murami klasztoru jest cmentarz, na którym pochowany jest kapłan Kościoła Polskokatolickiego, ks. Jan Firlej, którego ostatnią placówką była parafia w Jaćmierzu. W krótkiej modlitwie poleciliśmy zmarłego kapłana Bogu. Kapłan ten ochrzcił wielu naszych współbraci, m.in. ks. Henryka Dąbrowskiego, obecnie proboszcza w Studziankach Pancernych.
Po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia przed pomnikiem św. Jana z Dukli, udaliśmy się do pustelni. Leży ona niedaleko ważnej drogi prowadzącej do przejścia granicznego w Barwinku. Na zboczu góry Zaśpit, wśród świerkowego lasu usytuowana jest pustelnia, zwana też miejscem „na puszczy". Jest tu 120-letnia chata, stojąca na miejscu pierwotnej pustelni. Nieco wyżej kościółek z 1908 r. Poniżej znajduje się grota, w której urządzono kapliczkę. Jest tu też źródło, którego woda — według miejscowej ludności — ma uzdrawiającą moc. Pomimo niskiej temperatury wszyscy spróbowaliśmy jej smaku. Nikt nie zachorował. Wąską asfaltową aleją zjechaliśmy z góry i pojechaliśmy do Bobrki, gdzie znajduje się Muzeum Przemysłu Naftowego. Obejrzeliśmy stare urządzenia służące do wydobywania ropy i gazu, zrobiliśmy zdjęcie przy pomniku Ignacego Łukasiewicza i pojechaliśmy do Miejsca Piastowego. Tu znajduje się Zgromadzenie Św. Michała Archanioła i sióstr michaelitek. Mamy tu swoich przyjaciół. Przed kilku laty w ramach Tygodnia Modlitwo Jedność Chrześcijan, ojciec dyrektor Niższego Seminarium Duchownego wraz z dwoma prefektami Seminarium gościli w naszej świątyni. My, w rewanżu, pojechaliśmy do Miejsca Piastowego na Misterium Męki Pańskiej, wystawianej co roku przez kleryków. I tym razem postanowiliśmy odwiedzić starych przyjaciół. Po zwiedzeniu pięknej świątyni i pamiątek związanych z założycielem zgromadzenia błogosławionym ks. Bronisławem Markiewiczem poszliśmy do księgarni, gdzie czekał na nas z szerokim uśmiechem ojciec Stanisław. Kupiliśmy pamiątki i poszliśmy pod pomnik założyciela zrobić wspólne zdjęcie.
Wracając do naszej wsi, dziękowaliśmy Bogu za piękny dzień i możliwość poznania skrawka naszej małej Ojczyzny. Mała Ojczyzna to moja wieś i jej okolice. To ludzie, zwyczaje i tradycje, których poznanie ułatwia rozumienie innych i daje poczucie przynależności do wielkiej rodziny — Polski. Mamy nadzieję, że zainteresowaliśmy czytelników „Rodziny" naszą okolicą. Jeśli zechcecie nas odwiedzić, dajcie znać — przygotujemy Wam „ruskie pierogi" — nasz regionalny przysmak.