Z życia naszych parafii

54 rocznica wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen

W niedzielę 25 kwietnia 1999 r. w polskokatolickiej katedrze pw. Świętego Ducha w Warszawie byli więźniowie obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen obchodzili uroczyście 54 rocznicę wyzwolenia.

Przed rozpoczęciem Liturgii przybył do świątyni poczet sztandarowy Klubu, który zajął miejsce w prezbiterium. Po odśpiewaniu wielkanocnego „widziałem wodę" i pokropieniu, rozpoczęła się Msza Święta. Ks. Marian Madziar powitał wszystkich obecnych w świątyni, z Prezesem Klubu, panem mgr. Zdzisławem Jasko na czele. Złożył też najlepsze życzenia zdrowia najstarszemu członkowi Klubu, panu Edmundowi Koppie, który w bieżącym roku kończy 93 lata. Pan Kopp jest przewodniczącym Komisji Rewizyjnej Klubu i cieszy się dobrą kondycją — zarówno fizyczną, jak i psychiczną.
Podczas Mszy św. uczestnicy dziękowali Bogu za dar ocalenia. W tej też intencji przystąpili do Komunii świętej. Homilię do zgromadzonych wygłosił ks. Marian Madziar. Oto niektóre jej fragmenty:
„Gromadzi nas przedziwna, zbawcza Eucharystyczna Ofiara. Obok tej Ofiary Chrystusowej wspominamy dziś inną ofiarę, którą 54 lata temu złożyli nasi rodacy w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Warszawa1999_04_25
Warszawa1999_04_25 Dziś chcemy ze szczególnym szacunkiem wspomnieć tych Polaków, którzy w nieludzkich warunkach obozu koncentracyjnego oddawali swoje życie nie rezygnując z nadziei na zwycięstwo, Warszawa1999_04_25
Warszawa1999_04_25 a także objąć modlitwą tych, którzy wówczas ocaleli, choć dziś nie ma ich już wśród nas. Składamy też hołd tym wszystkim, którzy żyją; jest ich już niewielu, bo czas płynie nieubłaganie. To oni stanowią żywą historię męczeństwa, ofiary i nadziei tamtych okrutnych lat. (...). Jesteśmy świadomi wagi i znaczenia składanego przez Was świadectwa. To Wy zapłaciliście cenę niesprawiedliwości i agresji, nienawiści i upodlenia człowieka, więc znacie ją najlepiej. Nowe pokolenia, nie znające osobiście okrucieństw wojny, nie zawsze są skore do wsłuchiwania się w Waszą przeszłość, chociaż to właśnie ona m.in. zapewniła im dzisiejsze spokojne życie w wolnej Ojczyźnie (...).
Dlatego dziś my składamy ofiarę — za wszystkich więźniów, słyszących na co dzień płacz i dudnienie złowieszczych pociągów, umęczonych pracą ponad ludzkie siły, głodnych i zziębniętych, za wszystkich niewinnie rozstrzelanych i zamęczonych na śmierć.

Wy, byli więźniowie Sachsenhausen, przekonaliście się, jaką wartość przedstawia życie — bo patrzyliście codziennie na zaprzeczenie tej wartości: na gniew, szał, na poniżenie i upodlenie człowieka przez człowieka. Godność można było mieć tylko w sobie, w sercu — o ile starczyło na to sił i wiary. Niezwykle trudne było w takim miejscu zachowanie honoru ii wewnętrznej wolności, wiary i nadziei (...).

W modlitwie jest źródło naszego oparcia. Dziś jesteśmy tu razem, razem świętujemy kolejną rocznicę wyzwolenia obozu modlitwą. Bóg daje mądrość i oparcie wszystkim ludziom w chwilach dramatycznych, trudnych. On oświeca nasze serca i umysły, kieruje nas do tego, byśmy zachowywali pokój i dążyli do niego. Taki kapitał możemy następnym pokoleniom hojnie przekazywać jako ci, którzy wierzą niezłomnie w Bożą opatrzność i sprawiedliwość (...).

Chrystus jest z nami, bo zaufaliśmy Mu i chcemy Mu służyć. On jest naszym Dobrym Pasterzem, dba o nas i martwi się, gdy zbaczamy z drogi wiodącej do Niego. (...) Powiedział Jezus: „Przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości". Kto potrafi okazywać . serce, dawać i przyjmować miłość — takie właśnie życie „pełne obfitości" będzie miał zapewnione przez Pana. (...)".

Po jubileuszowej Mszy Świętej wszyscy członkowie Klubu zrzeszającego byłych więźniów obozu Sachsenhausen spotkali się w podziemiach katedry na symbolicznym poczęstunku.