Polskie  tradycje

Boże   Ciało


( pocztówka z pocz. XX w.,
mal. L. Stasiak
)

 

   Wielkie uroczystości łączyły się z procesją w święto Bożego Ciała. Było to wielkie święto, obchodzone zawsze z wystawnością. Na wsiach zdobiono ołtarze zielenią, którą następnie rozrywano, aby jako uświęconą zachować w chacie przeciw nieszczęściu lub też zakopywano w polach. W kościele święcono też specjalnie na ten dzień uwite wianki z odpowiednio dobranych ziół, (macierzanki, kopytnika, rozchodnika, nawrotka, rosiczki, mięty, ruty, stokroci i barwinka). Wianki te wieszano nad drzewami. Gdzieniegdzie ksiądz obchodził procesjonalnie pola i błogosławi je. Wierzono, że chroni to przed gradem i innymi nieszczęściami. Bywało, że wianki takie kładziono pod podwaliny nowo budującego się do mu. 

 


Święcenie ziela
(
mal. W. Tetmajer )

   Próbowano też używania do czarów ziół czy ziemi sprzed ołtarzy. W miejskich księgach (w Lubelskiem) zachowała się notatka z roku 1700, opisująca, jak to Dorota,  żona Wojciecha Osanka,  „... podczas solennej procesji w dzień Bożego Ciała przed ołtarzami domów miejskich ziemię brała (dla handlu) i za to osadzona była w więzieniu".
  
Sama procesja wyglądała okazale. Brali w niej udział wszyscy, i to w największej paradzie; tam gdzie było wojsko, występowało ono pod bronią.

     
   
W miastach budowano dla procesji specjalne ołtarze, często bogato dekorowane i zdobione zielenią. Najwspanialej wyglądała procesja w Warszawie, gdzie sam król brał w niej udział, wszystkie cechy, wojsko i tłumy publiczności. 
   „Piękny był widok cechów z chorągwiami, urzędu miejskiego, młodzieży szkolnej, kadetów, duchowieństwa. Prymasa lub jakiego biskupa, niosącego Sanctissimum pod baldachimem, wspierali marszałkowie sejmowi albo inne dostojne osoby. Postępował król pod małym okrągłym baldachimem, otoczony urzędnikami dworu, ministrantami, senatem całym i najpierwszymi w kraju osobami płci obojga. Ten orszak świetniejszy i duchowieństwo wyższe okrążał i od natłoku bronił czworogran gwardii konnej w białych mundurach, złote słońca mając na piersiach. Po bokach i w całej przestrzeni ludu niezmierna bywała mnogość".

 

Procesja Bożego Ciała 
(
rys. Andriolli )


    Uświetnieniem uroczystości były salwy. Wojsko strzelało na komendę bardzo często. Jeśli nie było żołnierzy, młodzież improwizowała kanonadę we własnym zakresie, strzelając z czegokolwiek, byle było głośno.

Tej strzelaniny zakazywał biskup krakowski Olechowski, w r. 1780, wymieniając w edykcie:
  „... strzelania odpustowego podczas rezurekcji lub święta Bożego Ciała z armatek, moździerzy, ręcznej strzelby itd. przy kościołach świeckich i zakonnych... co już nieraz najszkodliwszych pożarów i niebezpieczeństw, skaleczeń stało się przyczyną".


( mal. A. Stekowicz )


    Chociaż  uroczysty obchód  Bożego Ciała nie sięgał dalekiej starożytności, to jednak Boże Ciało należało do świąt obfitujących w przysłowia.  Mawiano: 

Jaki dzień w Boże Ciało,
Takich dni potem niemało.


 
Na Boże Ciało — żyto zakściało (zakwitło).


Na Boże Ciało, siej proso śmiało.



O Bożem Ciele siej tatarkę śmiele.

 

 Na ostatek ostrzegano:

 W Boże Ciało - z Boską chwałą
 Słowo nam się chlebem stało.
  Więc w oktawę, puść otawę
 (nie koś w dniu tym),
  Nie tknij zboża ni kapusty.
  Bo znajdziesz rdzeń pusty.