Wielkanocne tradycje i my

 

Radujmy się, bo Chrystus zmartwychwstał

 

Niemal na naszych oczach giną stare obrzędy. Coraz mniej osób kultywuje dawne zwyczaje i tylko we wspomnieniach pisarzy czy też badaczy zajmujących się opisywaniem ludów, ich obyczajów, sposobów życia i zbierających legendy, stare pieśni i wierzenia, znajdujemy opisy świąt Wielkanocnych. Stare tradycje Wielkanocne nabierają coraz bardziej cech „towaru na pokaz". Dlaczego tak się dzieje? Czyżbyśmy się wstydzili ludowej tradycji?

Z dawnych zwyczajów zachowały się palmy wielkanocne, pisanki, bazie w wazonie i dzielenie się jajkiem w Wielkanoc. Kino, telewizja, internet wyparły stare tradycje. Obecnie jest moda na nowoczesność, nie na „wspominki". Wesoły Śmigus-dyngus zamienił się w chuligańskie wyczyny uliczne, wpadanie z wiadrami do tramwajów i autobusów itp. Owszem, w informacjach telewizyjnych podaje się, że „miały miejsce takie czy inne zajścia, w rodzaju niewybrednych żartów i złych zachowań młodzieży w tramwajach. Nikomu jednak nie zależy na tym, aby przypominać o całym bogactwie pięknych polskich tradycji związanych z obchodami największego święta, jakim jest Zmartwychwstanie naszego Zbawiciela, święta — którym, przede wszystkim, powinniśmy się cieszyć.

Sztuka zdobienia jaj  znana była narodom słowiańskim już od wieków. Jajko — jako symbol dający początek nowemu życiu — było uważane za element ożywiający. W Krakowie np. zwyczaj składania jaj na grobach zmarłych przetrwał do XIX wieku. Polskie pisanki mają długowieczną tradycję. Jeszcze do niedawna wykorzystywano do zdobienia jaj łupiny cebuli, korę dzikiej jabłoni, olchową, dębową, dziki bez, sasanki, kwiaty bławatka, łupiny orzecha włoskiego. Obecnie coraz częściej używa się barwników chemicznych. Jajka „wielkanocne" dzieli się na: kraszanki, pisanki, wyklejanki, nalepianki, skrobanki. Kraszanki są barwione na jeden kolor, pisanki pokrywa wielobarwny rysunek, wyklejanki powstają przez nałożenie ornamentu z rdzenia sitowia, nalepianki zaś przez ozdabianie skorupki jajek różnobarwnymi wycinankami z papieru, skrobanki są wydrapywane scyzorykiem lub blaszką na kraszankach.
   Kolorowe, pięknie zdobione jajka mogliśmy jeszcze, do niedawna, zobaczyć i kupić w sklepach „Cepelii". Niestety, obecnie i „Cepelie" są rzadkością, likwiduje się je, gdyż — jak wieść głosi — nie przynoszą zysków. A przecież tradycja to nasza historia, nasza przeszłość i nasza kultura.
Dawniej, w pięknych plecionych ze słomy lub wikliny koszach pyszniły się wspaniałe pisanki, a na nich — robione z prawdziwych piórek — barwne koguciki, bo kogut — w pojęciach ludowych — był akumulatorem siły witalnej. W wielu regionach naszego kraju „chodzono z kogutem", śpiewano pieśni dyngusowe, otrzymywano za to: „kiełbasę i jajka, trochę ciasta", a było przy tym mnóstwo radości.
   Według dawnej tradycji, kołacze wielkanocne powinno się piec w Wielką Sobotę, zaczynając w czasie, gdy „rozwiązują się dzwony kościelne". W niektórych regionach kraju istnieje zwyczaj, że wielkanocny kołacz wkłada gospodyni do sąsieka w zboże i przechowuje go aż do Zielonych Świątek, dopiero wtedy obdzielając nim domowników.
W Wielką Sobotę idziemy do kościoła, aby poświęcić potrawy — jajka, sól, kawałek chleba lub kiełbasy. Święconkę przynosimy do domu i w Wielką Niedzielę dzielimy się tym święconym jajkiem z najbliższymi. Tak jest w każdej chrześcijańskiej rodzinie.
Kiedyś, na bazarach czy innych targach, tuż przed Wielkanocą, sprzedawcy oferowali śliczne, maleńkie, bo miniaturowe „święconki dla dzieci", wykonywane zwykle z papieru lub innego malowanego tworzywa. W skład takiej dziecięcej „święconki" wchodził mały stołeczek z koronkową serwetką, miniaturowa karaweczka z wodą, miniaturka (zwykle kartonowa) różowej szynki, zwinięta kiełbaska, malutkie barwne jajeczka i to — co najważniejsze — biały baranek z czerwoną chorągiewką. Baranek symbol Chrystusa. Ileż opowieści musiały snuć dzieciom matki i babcie kupujące takie właśnie dziecięce „święconki" na targach czy bazarach. Ileż było radości przy wyborze, która z nich jest najpiękniejsza i która najbardziej będzie pasowała do domku dla lalek. Dzieci poznawały tradycje, cieszyły się z nadchodzących świąt, z ich uroku i treści. A dziś — pozostało przeglądanie programu telewizyjnego, jaki film ewentualnie można będzie obejrzeć w święta. Warto więc, choć troszkę, przypomnieć sobie dawne zwyczaje i postawić na stole wielkanocnego baranka z cukru, z czerwoną chorągiewką.
Wielka Niedziela Zmartwychwstanie Chrystusa. O świcie zbudzi nas, tu i ówdzie zachowany zwyczaj gęstej „strzelaniny" w wykonaniu chłopców, a dzwony donośnie wzywać będą na Rezurekcję. Alleluja! Chrystus zmartwychwstał! Cieszmy się!