Fragmenty  nieopublikowanej  pracy  Biskupa  Wiktora  Wysoczańskiego

O uznanie PNKK w latach dwudziestych XX wieku

( część 2 )

( zobacz: cz. 1 )

 

Wobec dwulicwej postawy władz administracyjnych — policja wkraczała do domów prywatnych i nie dopuszczała do odprawiania nabożeństw, nawet dla zaproszonych imiennie wyznawców PNKK (...).

Praktycznie zatem okazało się niemożliwe organizowanie jakichkolwiek nabożeństw dla wiernych PNKK. Stąd dalsze supliki, ale już tylko o umożliwienie przynajmniej zebrań i nabożeństw w gronie wyznawców zaproszonych imiennie (...).

Wypada w tym miejscu wspomnieć także o innych próbach podejmowanych przez wiernych i sympatyków PNKK, mających na celu prawne uregulowanie jego bytu. Kiedy po odczytach ks. A. Huszno w Dąbrowie Górniczej (w dniach 13 maja, 17 czerwca i 22 lipca 1923 r.) powstała w tej miejscowości parafia PNKK, jej proboszcz wraz z wiernymi założycielami wniósł podanie do Starostwa Będzińskiego o uznanie statutu „Stowarzyszenia Przyjaciół Polskiego Katolickiego Kościoła Narodowego w Polsce". Starostwo przesłało to podanie wraz z 3 egzemplarzami statutu Wojewodzie Kieleckiemu, który z kolei pismem z dnia 6 września 1923 r. przekazał sprawę Ministerstwu WRiOP w Warszawie. Decyzja oczywiście była negatywna. Przeciwko uznaniu tego stowarzyszenia i ks. A. Huszno, który działał głównie na terenie b. powiatu jędrzejowskiego (w Przełaju i Mstyczowie) oraz będzińskiego (w Gołonogu), zdecydowanie wystąpili duchowni rzymskokatoliccy oraz organizacje chrześcijańsko-narodowe, z czym ówczesne władze państwowe poważnie liczyły się.

Próbę zalegalizowania PNKK podjęło także na terenie Pomorza, gdzie znalazło się wielu zwolenników tego Kościoła. Pierwszymi duszpasterzami PNKK działającymi na Pomorzu byli księża: Hipolit Łączyński, Aleksander Hajduk, Stanisław Maksymilian Zawadzki, Władysław Kocyłowski i in. O sukcesach PNKK na tamtejszym terenie pisał z niejakim zaniepokojeniem Wojewoda Pomorski dnia 26 sierpnia 1923 r. do Ministerstwa WRiOP — Wydziału Spraw Zachodnich w Poznaniu. „Władze państwowe — zauważył wojewoda — choć niewątpliwie zainteresowane, nie mogą wobec niedwuznacznych gwarancji konstytucyjnych poręczających wolność wyznań, zabronić propagandy, uprawianej w granicach zakreślonych ustawą o zebraniach i stowarzyszeniach".

Projekt załatwienia sprawy przygotowało Ministerstwo WRiOP — Wydział Ziem Zachodnich w Poznaniu, który po akceptacji Ministerstwa WRiOP w Warszawie przesłało Wojewodzie Pomorskiemu. Postępowano bardzo pośpiesznie, gdyż prasa doniosła już, że parafia PNKK w Toruniu wniosła podanie do Sądu Powiatowego o zarejestrowanie jej jako stowarzyszenia na podstawie art. 21 kodeksu cywilnego niemieckiego z dnia 18 sierpnia 1896 r., a sprzeciw władzy państwowej w myśl paragrafu 61 tego kodeksu musiałby być wniesiony w ciągu 6 tygodni. Formalnie potwierdził to Wojewoda Pomorski dopiero w swym piśmie z dnia 14 listopada 1923 r. skierowanym do Wydziału Ziem Zachodnich w Poznaniu Ministerstwa WRiOP, informując zarazem, że wniosek parafii został przez tenże Sąd odrzucony. Kilka dni wcześniej (8 listopada 1923) tenże wojewoda otrzymał pisemne polecenie Ministra WRiOP w Warszawie, aby w myśl paragrafu 61 kodeksu cywilnego niemieckiego „zaprotestował przeciw rejestrowaniu Narodowego Kościoła na obszarze województwa pomorskiego". Stanowisko swe minister uzasadnił poważnymi racjami politycznymi. Głównym jednak motywem, jakim kierowano się, były nie racje polityczne, lecz po prostu za wszelką cenę niedopuszczenie do uznania prawnego PNKK w Polsce.

Następstwem tego stanowiska Ministra WRiOP było poufne pismo Wojewody Pomorskiego z dnia 14 listopada 1923 r. wysłane do: „wszystkich starostów i prezydentów miast Torunia i Grudziądza. Zobowiązano w nim adresatów, aby w razie zgłoszenia przez wiernych PNKK do rejestracji ich stowarzyszenia pod nazwą Kościół narodowy lub inną, o charakterze kulturalno-oświatowym, np. „Oświata", „Wiedza", itp., mające jednak w rzeczywistości przede wszystkim cele religijne, bezzwłocznie zawiadamiali o tym Wojewodę Pomorskiego. W razie obawy upływu ustawowo przewidzianego czasu, adresaci mieli „wnieść sprzeciw z zastrzeżeniem późniejszego dokładniejszego umotywowania".

(cdn.)