L I S T P A S T E R S K I
n a B o ż e N a r o d z e n i e A D 2009
N o c , k t ó r a d n i e m s i ę s t a ł a
Wśród nocnej ciszy
głos się rozchodzi:
wstańcie pasterze (...)"
|
Umiłowani w Chrystusie Panu, Siostry i Bracia! Ponad dwa tysiące lat temu, kiedy to narodził się w betlejemskiej grocie nasz Pan Jezus Chrystus, przebywali „w tej samej okolicy (...) pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą" (Łk 2, 8). Pasterze spod Betlejem zawsze musieli czuwać w nocy, pilnując swojego stada. Tej nocy jednak — wyjątkowej nocy — bardzo się przestraszyli, kiedy nagle ogarnęło ich wielkie światło, tak jasne, jak w słoneczny dzień. Nie wiedzieli bowiem, co się dzieje. Światło — „chwała Pańska zewsząd ich oświeciła" (Łk 2,9). Ujrzeli anioła, wysłannika Bożego, i usłyszeli jego niezwykłe słowa, a potem śpiew chóru anielskiego. Tak opisuje tamte wydarzenia ewangelista św. Łukasz. Kiedy bowiem sam Bóg wkracza do akcji i podejmuje działania pośród ludzi, najgłębsza noc zamienia się w światło dnia. Znamy tę prawidłowość także z innych wydarzeń opisanych w Piśmie Świętym. Noc jest szczególnie ważnym symbolem uroczystości Narodzenia Pańskiego. W podniosłym dniu przygotowania, jakim jest Wigilia, z utęsknieniem wyczekujemy wieczoru, a potem nocy. Właśnie w samym środku nocy najgłębiej przeżywamy cud Wcielenia: fakt, że Syn Boży przyjął ludzkie ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Przypominamy sobie słowa proroka Izajasza, który na setki lat przed wydarzeniem w Betlejem pisał: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło" (Iz 9,1). Wiemy, że słowa te spełniły się w okolicznościach i w dniu, którego pamiątkę właśnie teraz obchodzimy. Noc, jak wiemy, nie jest przyjazną porą dla człowieka i zazwyczaj budzi złe skojarzenia. Ciemności napawają nas niepewnością i lękiem, uniemożliwiają ocenę sytuacji, tym bardziej więc człowiek obawia się czyhających nań niebezpieczeństw. Szczególnie negatywnie odbieramy samotność pośród nocy. W nocy łatwo stracić orientację, zagubić się i pobłądzić. Panuje przekonanie, że właśnie w nocy uaktywniają się wszyscy ci, którzy czynią zło i żyją z czynienia zła; nasze doświadczenie często zresztą potwierdza te przypuszczenia. I co ważniejsze — noc nie tylko ogranicza życie, ale wręcz jest wrogiem życia, które przecież nie może rozwijać się bez światła. Tajemnica Bożego Narodzenia, którą co roku tak radośnie i uroczyście obchodzimy, jest tajemnicą wkroczenia Boga w ludzkie dzieje, przez opromienienie człowieka i jego losu niezwykłym światłem. Nieprzypadkowo więc świętujemy tę uroczystość w tym dniu roku kalendarzowego, który wskazuje na kosmiczne zwycięstwo słońca: od tego dnia będzie ono przebywało coraz dłużej na niebie, a noc będzie coraz bardziej ustępować. Tą niezwykłą światłością — w rozumieniu osobowym — jest Jezus Chrystus, Syn Boży, urodzony w Betlejem. „Była światłość prawdziwa" — napisze o Chrystusie ewangelista św. Jan (J 1, 9). Światłością tą jest zasadnicza zmiana, jaką wydarzenie z Betlejem przynosi człowiekowi, jest nią nowa sytuacja, w jakiej znajdujemy się wszyscy, odkąd Syn Boży „dla nas, ludzi, zstąpił z nieba i stał się człowiekiem".
Drodzy, Siostry i Bracia! Uroczystość Bożego Narodzenia możemy świętować jedynie po chrześcijańsku. W przeciwnym razie świętowanie straciłoby swój sens; stałoby się ledwie jałowym obyczajem. Aby tego uniknąć, musimy zadać sobie pytanie, o co właściwie idzie w tym świątecznym dniu? To smutne, że dla wielu ludzi, niestety, święto to zostało odarte z treści i już nie budzi ani religijnych skojarzeń, ani żadnej głębszej refleksji. Boże Narodzenie nie może być po prostu kolejnym dniem wolnym od pracy, czy nawet tradycyjnym i miłym dniem rodzinnych spotkań i odwiedzin. Podkreślmy jednak w tym miejscu, że dla każdego chrześcijanina jest to jakby dzień jego odrodzenia, okazja do przypomnienia sobie ze szczególną mocą tego, w co wierzy i co wyznaje, a mianowicie, że jego życie oparte jest bez reszty na Chrystusie, Synu Bożym, którego Bóg Ojciec dał ludzkości i światu — dał właśnie jako światłość oświecającą każdego, kto przychodzi na świat (por. J 1, 9). Co to oznacza dla wierzącego? Przede wszystkim oznacza, że człowiek przestał być istotą rzuconą na pastwę nocy; nie musi już żyć w lęku. Nie musimy się niepokoić, że nie znamy drogi i nie wiemy, dokąd iść, bo naszą drogą jest Chrystus! Człowiek wierzący nie musi się niepokoić, że jest słaby, że tyle rzeczy mu się w życiu nie udaje, bo przecież Chrystus jest przy nim i jest jego mocą. Nie musimy się borykać z pytaniami o sens naszego życia i losu, bo Chrystus jest naszą prawdą. Nie musimy się użalać nad sobą, bo Chrystus jest naszym życiem. Wystarczy, żebyśmy zawierzyli Bogu. Uroczystość Bożego Narodzenia po to właśnie obchodzimy, aby ożywić naszą wiarę i pokrzepić nadzieję. Nie można świętować Narodzenia Pańskiego, zapominając o głównym celu tego wydarzenia: Syn Boży przychodzi jako Zbawiciel, jako Ten, który ocala, ratuje i wyzwala. Przypomina się sytuacja ludu wybranego w niewoli egipskiej i tamta niezwykła noc, noc wyzwolenia. My także jesteśmy w niewoli i dobrze wiemy, z czego utkana jest noc naszej niewoli: z jednej strony nasze ludzkie słabości i ograniczenia fizyczne oraz duchowe, z drugiej zaś otaczający nas świat, w którym dostrzegamy tak wiele zła, wrogości i niesprawiedliwości, l właśnie dziś przychodzi z nieba Ten, który nas wyprowadzi z ziemi i z domu niewoli, i wszelkie negatywy naszego istnienia zastąpi jednym wielkim dobrem danym od Boga: Dobrem Zbawienia. Każdy, kto tak rozważa i w ten sposób przeżywa Boże Narodzenie, musi być człowiekiem nadziei i optymizmu. Z pewnością będzie się on odznaczał promienną pogodą ducha, która rozlewa się na innych — na tych zwłaszcza, którzy trudząc się na wiele sposobów w swym życiu, nie poznali jeszcze prawdziwej mocy Bożego światła — Jezusa Chrystusa. To promieniowanie zawsze było i nadal jest niezwykle ważnym zadaniem każdego chrześcijanina. Chrześcijanin powinien świadczyć swoją postawą o tym, jak wielkim wydarzeniem dla świata były historyczne narodziny Boga-Człowieka i jak wiele siły do życia daje każdemu Syn Boży, który stał się człowiekiem.
Najmilsi w Chrystusie Panu! Tak jak mówią słowa pięknej kolędy „Wśród nocnej ciszy, głos się rozchodzi, wstańcie pasterze, Bóg się wam rodzi", wstańmy i my, pośpieszmy naszym sercem i umysłem do Betlejemskiego Żłóbka. W dniu dzisiejszym niech to będzie szczególne świadectwo radości i miłości, bo przecież do tego skłaniają nas przeżywane tajemnice. Niech ten nastrój przenika nas do głębi i regeneruje naszego ducha i nasze ludzkie siły, ale niech również wylewa się na zewnątrz i przejawia w radosnym śpiewie kolęd, życzliwych kontaktach międzyludzkich, ciepłych spotkaniach rodzinnych i we wszelkich naszych poczynaniach, z których promieniuje przychylność i dobro. „Ukazała się dobroć i miłość Zbawiciela, naszego Boga, do ludzi" — pisał Apostoł (Tt 3, 4). Radując się z tej dobroci, próbujmy nią żyć, starając się ją naśladować i przekazywać światu. Ci wszyscy, którzy autentycznie cieszą się dzisiaj z przyjścia na świat Jezusa, powinni życzyć sobie wzajemnie trwania i pogłębiania tej radości. Liturgia, tradycja i wszystko, co składa się na obraz dzisiejszego dnia, wlewa bowiem w serca nową siłę. Całemu światu natomiast życzymy poznania prawdziwej Światłości, która tak bardzo człowieka przemienia i odnawia. W tę Świętą Noc Bożego Narodzenia, rozświetloną betlejemską gwiazdą, śpieszmy więc do wszystkich Ludzi Dobrej Woli z radosną Nowiną i życzeniami świątecznymi — do Was i Waszych Rodzin, Najmilsi w Chrystusie Panu. Podzielmy się opłatkiem. Niech ten biały chleb, którym się przełamiemy, zbliży nas do siebie, pomoże znaleźć zrozumienie i miłość. Niech Boże Dziecię Jezus błogosławi wszystkim na dalsze dni i lata, i zachowa w zdrowiu i szczęściu. Życzymy Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku 2010!
W imieniu Kolegium Biskupów Bp Wiktor Wysoczański Zwierzchnik Kościoła Polskokatolickiego w RP
|